




żałuję, ze nie mam więcej czasu, by rozpisać sie o tych zdjęciach. Jednak zapisze to, co uderza mnie od pierwszego zdania: mit wojny jako stanu/kondycji, w której zawieszony jest ogół jednostek, który wtedy zyskuje nowe cechy charakterystyczne: nie uśmiecha się, nie ubiera, kocha namiętnie, lecz wzniośle, nie pije kawy a na wszystkim jest wielki znak REGLAMENTACJA. Pończochy nie istnieją. Nie ma okularów słonecznych, znikają parki, obiady składają się z brukwi.
Rozumiem , ze tak bywało. Rozumiem, ze nasza tradycja romantyczna, mity powstań, które muszą się nie udać (mecze, które musimy przerżnąć) rozumiem, że było ciężko, ale było tez pięknie i zwyczajnie i normalnie.
Doprowadza mnie do szału przemilczanie pewnych aspektów wojny (gwałt przede wszystkim - nie istnieje historia oficjalna pisana gwałtami i humble hours of women... Cudownie oddaje to Sylwia Chutnik w rozdziale o popowstance warszawskiej w "Atlasie Kobiet") i wyciąganie przy jej okazji Wielkich Narracji, bo nie ma lepszych do tego okazji...
Gdzieś miedzy słowami przewija się tez skandalizująca historia z "wydaną niedawno książką "1940-1945: Lata erotyczne" ("1940-1945: Les années érotiques"). Jej autor Patrick Buisson dowodzi, że druga wojna światowa i okupacja były czasem wyzwolenia seksualnego Francuzek, które korzystając z nieobecności biorących udział w wojnie mężczyzn, miały świadomie i dobrowolnie oddawać się niemieckim żołnierzom."
Nie mieści się to w głowie przeciętnemu konsumentowi Muzeum Powstania Warszawskiego, prawda? Oh, please, fuck them all...
1 komentarz:
ale Ago, to są przecie zdjęcia z paryżewa. co ma paryżew do mitu-nie mitu wojny w pl? co miała ich codzienność do naszej polskiej? co ich powstanie do naszego powstania?
trochę sobie przecząc - to gdyby Cię to kiedyś mocniej interesowało, gorąco polecam poczytanie przewodnika po gettcie engelking i leociaka (o kawiarniach, teatrach... nawet tam...)
Prześlij komentarz