ie jak że chciałoby sie na chwile zniknąć i wrócić po pewnym czasie. I ja to teraz mam. Zawsze w okolicach nowego roku. Nawarswianie sie wątków, nieregulraności, choćby pracy, wytracenie z własnego trybu życia, przemieszczenia. Ustalenia, przymusy. Decyzje. Uff. Podsumowania.
Wszystko napada mna mnie bezszelestnie, bezwiednie, kierując sie na mnie jak samonaprowadzajacy sie pocisk.
Pamiętam, że zawsze trochę tak było, ale trochę, że w dzieciństwie był to dość szary czas, rozswietlany wizytami do sklepów, żeby popatrzeć na sukienki. W telewizji pojawiały się panie, które pokazywały lakier z brokatem. I makijaż na Sylwestra.
Teraz, w ten czas robie sie nieznosna jak znajomi mistycy, którym niezdrowo świecą się oczy. Wszystko jest nie tak, a najbardziej ja. Nie ma przyszłości, fajne teksty pisza inni, a najlepiej trzy roczniki w dół. Stan bezwolnosci rozbijają inni, co chcą, a zaskakuje mnie to w stopniu z jednej strony wielkim, z drugiej - nie jestem na tyle otwarta, żeby wielki stopień mógł na dłużej zatrzymać się w glowie.
Gdybym była religijna, poleżałabym sobie teraz krzyżem. A tak przychodzi mi na myśl asram lub klasztor, w ktorym i tak bym zwariowała. Postanawiam wiec, że należy po raz pierwszy w zyciu mieć 18 lat, przebrac się za Panią Smith, zabrac Pana Smith i pojechac gdzieś, zmieniając czesto miejsca pobytu oraz tożsamość. Nie spodziewajcie sie mnie, będe niespodziana.
wtorek, 29 grudnia 2009
wtorek, 15 grudnia 2009
Znów znalazłam
blog Sabiny z Manto i - teraz - fajnego miejsca Cafe Zwierzyniec. Jest o jedzeniu.... A nazywa się świetnie: GŁODNE KAWAŁKI.
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Syndrom wracania
do siebie, do bloga:
sprawdzasz, co u innych. Nie ma Marianny i Pawla od jakiegos czasu, u Agi nic, Jola też przycichła, choć na Manniespontanie przedostatni wpis to majstersztyk. Może taki czas? Wracajcie.
sprawdzasz, co u innych. Nie ma Marianny i Pawla od jakiegos czasu, u Agi nic, Jola też przycichła, choć na Manniespontanie przedostatni wpis to majstersztyk. Może taki czas? Wracajcie.
Coś do ssania
stałam się wierna fanką bloga Majka, przeMajka, lovely Majka. Koniecznie przeczytajcie wpis o tabletkach na gardło tu.
Chcialoby się rzecz - świety człowiek tego bloga pisze. Natchniony.
Chcialoby się rzecz - świety człowiek tego bloga pisze. Natchniony.
podróż sentymentalna
nareszcie przyszedł stan, który leczy.
ustawia mózg w kierunku wschodnim.
wyjrzałam przez okno i jeszcze nie poczulam, przyszlo po chwili z lawiną wspomnień, z szwendaczem i pociągerem. z mini-stasiukiem uczepionym rękawiczki. od razu pojechalam, by wsiążść w pociąg, by doznać podrózy, by udać się do DOMU. od razu wiem, ze dom na wsi, ze Breughel się liczy, zę rysunek brzydkiej, odrapanej morelowej stacji kolejowej w rozmiarze szklanki - wydobędzie sie pod wpływem niewielkiej zawiei.
to taki troche obciachowy stan. stan, kiedy liczy się Boże Narodzenie. i kiedy wchodzi się do księgarni i szuka wspomnianego Stasiuka i Tokarczuk. Taki wygnaniec. Że Lanckorona i że ubranie z polaru, bo ciepło. i że skrzypi pod butami i ze chce się czuć zapachy. polska skandynawia w skali duchowej.
tak się ciesze, ze przyszła.
ustawia mózg w kierunku wschodnim.
wyjrzałam przez okno i jeszcze nie poczulam, przyszlo po chwili z lawiną wspomnień, z szwendaczem i pociągerem. z mini-stasiukiem uczepionym rękawiczki. od razu pojechalam, by wsiążść w pociąg, by doznać podrózy, by udać się do DOMU. od razu wiem, ze dom na wsi, ze Breughel się liczy, zę rysunek brzydkiej, odrapanej morelowej stacji kolejowej w rozmiarze szklanki - wydobędzie sie pod wpływem niewielkiej zawiei.
to taki troche obciachowy stan. stan, kiedy liczy się Boże Narodzenie. i kiedy wchodzi się do księgarni i szuka wspomnianego Stasiuka i Tokarczuk. Taki wygnaniec. Że Lanckorona i że ubranie z polaru, bo ciepło. i że skrzypi pod butami i ze chce się czuć zapachy. polska skandynawia w skali duchowej.
tak się ciesze, ze przyszła.
niedziela, 29 listopada 2009
I tak przez chwile myslałam, ze
moze będę porządna i bede o wzglednej normalności, ale nie bede.
Ludzie są głupi i nieszczęsliwi kiedy żyja w heteronomii wszelakiej. Różnorodność leczy. Uff. No to będę nadal niezgodna z charakterem wszelkich skupisk ludzkich, które znam, poza czasem i w słowie. Moje małe schowanko.
Posłucham sobie piosenek Burta Bacharacha, ha!
Ludzie są głupi i nieszczęsliwi kiedy żyja w heteronomii wszelakiej. Różnorodność leczy. Uff. No to będę nadal niezgodna z charakterem wszelkich skupisk ludzkich, które znam, poza czasem i w słowie. Moje małe schowanko.
Posłucham sobie piosenek Burta Bacharacha, ha!
czwartek, 12 listopada 2009
Obudzilam się o 6
z taką myslą, ze moja matka ma najpiekniejszy głos na świecie. I ze ja - wewnątrz - caly czas probuję mówic tym głosem. A potem zaczełam opisywać ten glos i to bylo superprzyjemne. Nie wiedzialam, ze znam tyle ladnych słów. (Nadal jestem nieprzytomnie zakochana w swojej matce.)Samolot.
wtorek, 10 listopada 2009
Czasami
się budzisz i już wiesz, ze dzis jest ten dzień , ze wszyscy bedą od ciebie coś chcieli. Jesli jednoczesnie jest to pora roku na ktora nie umiesz sobie kupowac ubrań, bo ci sie wydaje , ze nie istnieją - tough shit.
Dzis jest ten dzień i ta pora. Jak na człowieka tym przygniecionego działamm calkiem spokojnie. Mysle, ze mój problem mogłyby rozwiazac dwie rzeczy: praca biurowa i przynalezenie do subkultury obdarzonej dress codem. Hm. Tempting.
Dzis jest ten dzień i ta pora. Jak na człowieka tym przygniecionego działamm calkiem spokojnie. Mysle, ze mój problem mogłyby rozwiazac dwie rzeczy: praca biurowa i przynalezenie do subkultury obdarzonej dress codem. Hm. Tempting.
poniedziałek, 9 listopada 2009
piątek, 16 października 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)