środa, 25 czerwca 2008

faceyourpockets.com

Lubię takie socjoeksperymenty. Trochę tam na pokaz, trochę lanso, a trochę my.
Może chcecie pobrudzić szkło swojego skannera? Podpowiedzi tu: http://faceyourpockets.com/
Przypomina to trochę portfele Sakiewicza...

Ostatnio wszystko jest "trochę" i "nie do końca".

Mode: work

back to the future.
Strasznie dużo się działo w tym czasie jak mnie nie było. Sore, pain, retrospections, flashbacks. Peace, love.
Na razie jestem jellyfish of my own mind, floating.

Nie wiem czego ja sie naczytałam czy najadłam, ze tak piszę.

Hola! Do pracy...

piątek, 20 czerwca 2008

Dyskusja.

Ten film podobno jest o mnie. Ciekawe czy chodzi po prostu o stwierdzenie, ze "był tak miły, ze nieszczery"... Any comments? Pomóżcie mi wyjść z mojej głowy? On ze swojej nie może...
Nie wiedziałam jak bardzo pomoże mi ten film w połączeniu z serią dziwnych przesunięć spowodowanych przez tego bloga - w efekcie których czuję się dobrym partnerem do rozmowy i balansuję na granicy konceptualności...


***

Boltanski pokazuje na filmie miedzy innymi zdjęcia , które kolekcjonuje - zdjęcia z Paryża i zdjęcia żołnierzy niemieckich, takie "domowe", pełne szczęścia i pięknych uczuć. Pan w mundurze z narzeczoną, pan w mundurze z dziećmi siostry. Podobne do zdjęć polskich żołnierzy z tego okresu - choć w jakiś sposób bardziej ikoniczne, wyrazistsze...

czwartek, 19 czerwca 2008

Zagadka logiczna

Czy jesli Ana jedzie do Londynu, to to oznacza, ze ja tez powinnam dokonać przesunięcia?
ANANNANANANANANNAANANANANANNAANANNANAANANANANANNAANNAN.

Na razie idę na masaż. A dziś koncert Arvo Parta. Kocham Arvo Parta.
A mogłabym go nie znosić, bo można by go uznać za pozera ciszy.
Wiec albo jak kocham religijnych, surowych kabotynów albo to jest dobre.

Czekam na "Sarah..." - miarowe uderzenia mówiące o kobiecie, która zaszła w ciążę w wieku lat 90.
.

środa, 18 czerwca 2008

Fuel for Life.


Uwielbiam konkursy. Radio, prasa, wyślij sms... Odpowiedz na pytanie.
W liceum zgromadziłam kolekcje fantastycznych słowników dzwoniąc namiętnie do Radia Bis - nadal ich używam...
W firmach trendsetterskich wygrywam zazwyczaj wypowiedziami na jakiś temat. Tak dostałam iPoda.

Od paru tygodni chodzę koło mojego Diesla i tłumacze sobie, że ten zakup to byłby zbytek... I wygrywam dużą butelkę perfum w jakimś konkursie smsowym.

Właśnie przyszła. Pachnie Nowym Jorkiem, bo tam głownie nosiłam to połączenie czarnej porzeczki, czarnego pieprzu, jaśminu, piżma, paczuli i mchu dębowego. Lubie go, bo jest jak reklama - trochę pachnie jak ...pleśń. Podpleśniałe, wytarzane w mchu porzeczki. Smakowite...:)

Powoli do mnie dociera jakim błędem było spryskanie sie nim - cała East 7 przepływa mi przed oczami....

Basen. Almost.

Wskoczyłabyś do tego basenu?
Tak, bo jest fajny i to uczucie jest fajne, tylko nie wiem czy jest w nim woda...
Może najpierw trzeba wiedzieć czy jest w nim woda?
Tak, pewnie tak - ale jak to sprawdzić na odległość? A w ogóle to ja nie wiem gdzie ten basen jest, chyba on nie chce być wskoczonym do.
I problem prawie z głowy.
Trzeba znaleźć dużo innych basenów.

I wchodzić sobie do nich delikatnie, mocząc palec u nogi. Zabierać im wodę, zostawać z przyjemnością.

Plum.

Almost good. Almost.

Mit wojny / mit seksualności.






Niezwykły artykuł w gazecie wyborczej nt. wystawa fotografii "Paryżanie za czasów okupacji" pokazywanej w Bibliotheque historique de la Ville de Paris. Rwetes, wznoszenie oczu do nieba, problemy - bo jak można się bawić podczas wojny, nawt jeśli fotografie są troszke ustawione - bo jakie mają byc u kogoś , kto "sprzedał się" Rzeszy za rolki kolorowego filmu Agfacolor.

żałuję, ze nie mam więcej czasu, by rozpisać sie o tych zdjęciach. Jednak zapisze to, co uderza mnie od pierwszego zdania: mit wojny jako stanu/kondycji, w której zawieszony jest ogół jednostek, który wtedy zyskuje nowe cechy charakterystyczne: nie uśmiecha się, nie ubiera, kocha namiętnie, lecz wzniośle, nie pije kawy a na wszystkim jest wielki znak REGLAMENTACJA. Pończochy nie istnieją. Nie ma okularów słonecznych, znikają parki, obiady składają się z brukwi.

Rozumiem , ze tak bywało. Rozumiem, ze nasza tradycja romantyczna, mity powstań, które muszą się nie udać (mecze, które musimy przerżnąć) rozumiem, że było ciężko, ale było tez pięknie i zwyczajnie i normalnie.

Doprowadza mnie do szału przemilczanie pewnych aspektów wojny (gwałt przede wszystkim - nie istnieje historia oficjalna pisana gwałtami i humble hours of women... Cudownie oddaje to Sylwia Chutnik w rozdziale o popowstance warszawskiej w "Atlasie Kobiet") i wyciąganie przy jej okazji Wielkich Narracji, bo nie ma lepszych do tego okazji...

Gdzieś miedzy słowami przewija się tez skandalizująca historia z "wydaną niedawno książką "1940-1945: Lata erotyczne" ("1940-1945: Les années érotiques"). Jej autor Patrick Buisson dowodzi, że druga wojna światowa i okupacja były czasem wyzwolenia seksualnego Francuzek, które korzystając z nieobecności biorących udział w wojnie mężczyzn, miały świadomie i dobrowolnie oddawać się niemieckim żołnierzom."

Nie mieści się to w głowie przeciętnemu konsumentowi Muzeum Powstania Warszawskiego, prawda? Oh, please, fuck them all...

Lekcje gotowania

Przegapiłam po drodze wpis o chłodnikach i sałatach. Małym świecie jagnięciny, małych rzymskich sałat, sosie cezarskim or hałewer się to po polsku. Lubię gotować przez pól dnia, patrzeć jak się smaży jajka, jak się obiera imbir łyżką. Miałam status obserwatora :) Z resztą jedyna rzecz, której wcześniej nie widziałam, która mnie trochę ruszyła to owo jajko w koszulce na żywo.... Nadal nie znoszę zapachu octu though...

No i steki z tuńczyka - total przebój bez pretensji. żywa tkanka.

Wczoraj robiłam wywiad z 21-letnim szefem kuchni , który właśnie dostała rekomendację Michelin.
Facet wyglądający trochę jak hiphoper, trochę jak bojówkarz opowiadał, ze jedzenie jest megaulotną sztuką bo w końcu -2 minuty bez kelnera, coś stygnie, nie nadaje się. A nawet jak się uda, to znika w czyjejś twarzy...

A jak miały sobie zrobić przyjemność - to usiadłby na łóżku przed telewizorem z talerzem antipasti i winem. Padałby deszcz, zasłoniłby zasłony i oglądał TV.
MTV Antipasti?

I jeszcze jedno: jego nauczyciel sadysta zwykł mawiać - "You want to cook like a devil? You have to go through hell...

wtorek, 17 czerwca 2008

Prezent od Matyldy

Ah, look at all the lonely people
Ah, look at all the lonely people

Eleanor Rigby picks up the rice in the church where a wedding has been
Lives in a dream
Waits at the window, wearing the face that she keeps in a jar by the door
Who is it for?

All the lonely people
Where do they all come from ?
All the lonely people
Where do they all belong ?

Father McKenzie writing the words of a sermon that no one will hear
No one comes near.
Look at him working. Darning his socks in the night when there's nobody there
What does he care ?

All the lonely people
Where do they all come from ?
All the lonely people
Where do they all belong ?

Eleanor Rigby died in the church and was buried along with her name
Nobody came
Father McKenzie wiping the dirt from his hands as he walks from the grave
No one was saved

All the lonely people
Where do they all come from ?
All the lonely people
Where do they all belong

niedziela, 15 czerwca 2008

It could have been Poland

tak tak. A Pan , który zrobił parę fantastycznych zdjęć telewizora (a na codzień piszący dla cukierkowego Vanity Fair...) ma swoją stronę tu. Przypominają mi się zdjęcia Kuby Dąbrowskiego - kazdy chyba próbował jednak z telewizorem...