sobota, 9 lutego 2008

Jak ukonstytuowałam singla w sobie.

W niedoszłą siódmą rocznicę związku zamówiłam sobie chińszczyznę, wrzuciłam na dres (bez bielizny, żeby nie było) kurteczkę, na gołe stopy tenisóweczki, włączyłam iPoda i poszłam po odbiór.
Zjadłam ciągnący sie bambus oglądając seksistowskie Fakty i reklamę banku ING "Ze dobry bank jest jak mężczyzna. Musi zarabiać."- aż mi makaron spadł na kolanko z wrażenia.
W przerwach miedzy spadami przeglądałam jednym okiem kulturę online.
Teraz czekam kiedy mój kot, którego nie mam, doprowadzi mnie do tego, że z czegoś spadnę i zostanę Cat Woman. No kiedy, kiedy Kotku? Here, Kitty, Kitty...




Nie obejrzałam "Niani" tylko dlatego, że jeszcze nie pora była.
No.

Piekna Polska


Pojawiła się piękna , nowa inicjatywa.
Piękna Polska.
Zeby nie było takich kwiatków, jak powyższy...


Sprzeciwiamy się:
  • antymodzie
  • deprawacji języka ojczystego
  • architektonicznym bublom
  • produktom filmopodobnym
  • grafomaństwu
  • telewizyjnemu kiczowi
  • apoteozie intelektualnej brzydoty
  • kakofonii
  • muzycznej sacharynie
Postulujemy:
  • piękną mowę
  • nienaganne maniery
  • przyjazną człowiekowi architekturę
  • wyczucie smaku w kwestii ubioru
  • dobre kino
  • literaturę piękną
  • sztukę piękną
  • płeć piękną
  • piękną muzykę
Przewidywane działania:
  • manifestacje
  • panele dyskusyjne
  • projekcje filmowe
  • koncerty

No dobrze (sie ja pytam no) ale czemu Ci od piękna mają tak ooooooohhhhyyyydnnnnnąąąąą stronę, i ch....jowe logo?

Moje podróże

to już jakiś totalny spontan.
Nie mam nawet czasu sie ucieszyć, że jadę.
Coś zawsze się innego znajdzie do roboty.

I co? I oduczyłam sie pakować.
Niegdyś co tydzień : Warszawa i spowrotem.
A teraz? UUUUU... Co, ze suszarke? Ze ręcznik?

Ubrać się w co nie mam ;)

Czuły Wojtek

No i kim jest ten pan?

Zamieżam napisać ksiąszke o życiu Polek. Czyli naj bardziej nudnych kobiet świata. Będa w niej min. porady jak zrobic żeby wyglądac tak jak A. Warchulska bo to jest jedyna polka ktura ceni sobie urode.Za to przeciętne polki ceniom sobie tylko rodzenie dzieci i oglądanie seriali. Nie mają rzadnych zainteresowań. Jak jadom na wczasy do Chorwacji, to myślom, ze to w Afryce. Z matematyki nie znajom całek, z fizyki - prawa ciąrzenia (nie mylić z ciąrzą, bo to akurat znają!), z chistori - kto to był Mobutu Seseseko. Generalnie nie znajom się na niczym, oprucz tego, rzeby trafić gagatka, namuwić go na ślub, a potem rodzić mu dzieci i prać skarpetki. A te dzieci, to są tylko ich maskotki. Do 5-7 roku zycia są niby fajne, bo małe i wesołe ale potem jusz nie mają pojecia jak je wychowywać. I potem wyrastajom z tych dzieci takie blachary albo blokersy w kapturach, co do rodzicuw mają zero szacunku. No i noszom te gupie imienia jak Patryk, Alan albo Dżesika. Od 15 roku życia jusz nikt ich nie wychowuje, bo matki są tak strudzone zyciem i cerowaniem skarpetem męrzowi, ze jusz nic je nie interesuje. Poza tym nie mają pojecia, jak sobie w takich sprawach radzić. W rezultacie jedyne, co taka matka może zaoferować swojemu Kewinowi, to napyskować na niego, zeby dał jej spokuj. I potem taki Kewin albo Oskar traci szacunek do matki. Bo on widzi, ze ona nic nie wie o zyciu, bo całom młodość ciekała po zabawach, zeby znaleść męrza. I większość tych Kewinów i Sandr powstaje zresztom na dyskotekach. Te kobiety stajom się sfrustrowane, bo wiedzom, ze są nudne i na niczym się nie znajom oprucz ustawjania programuw w pralce. A dajmy na to taki 17-letni Kewin chciałby sobie spędzić s dziewczynom noc. Na chotel go nie stać, w ałcie nie da rady, bo mu ojciec nie po życzy, pozostaje piwnica. A mądra matka od czasu do czasu dałaby mu wolnom chate, bo przeciesz w tym wieku to Kewin jusz musi. Ale ona w życiu nie ustompi mu pokoju, prędzej by se dała jedynki wybić jak jeszcze je ma oczywiście. Bo nudna matka jusz nie pamięta co sama wyrabiała w młodości. Ale co taka matka może wiedzieć o życiu jak ona zna się tylko na praniu skarpetek? Dlatego bedzie ta ksiąszka , zeby trochę nudnym polkom roz jaśnić w głowach. Na tle Ukrainek, Gwatemalek i Czeszek, polki są po prostu rzenująco przecientne i nic nie wiedzom o prawdziwym życiu. ale to ich sprawa a nie moja bo ja zycie mam po układane.

mgr. Kozak. Lukasz Kozak.

O tym, ze ludzie kiedyś sie zmieniają. Ja miałam mojego brata za faszystę (popatrzcie na te oczy...).
A tu proszę.

"Ja akurat miałam nph z mgrem Kozakiem. zajęcia są idealne: jeśli ktoś chce odbębnić nph i zaliczyć, odbębni i zaliczy, jeśli chciałby coś z zajęć wynieść, wyniesie. nie wkuwa się Szymańskiego na pamięć, przede wszystkim się myśli. no i oczywiście świńskie poczucie humoru Magistra Prowadzącego i ogólnie swobodna atmosfera na zajęciach to dodatkowe plusy:) "

Co to jest cholerne NPH??? :)

środa, 6 lutego 2008

I mam za swoje...

prawie wyciągnęłam Naughty Jamesa z depresji po rozstaniu z Immy - cytuje moje rady dla niego na blogu...
A mnie to kto wyciągnie? :) Może sobie poczytam swoje własne słowa :)

Miłych ostatków.
Dziś jest lepsze od wczoraj, tak?

poniedziałek, 4 lutego 2008

Przypadki chodza po mailach.

Kurczę, pamiętam jak rok jakiś temu znalazłam wiadomość, że jest taka dziewczyna, co fotografuje, jeździ z chłopakiem stopem po świecie i jest fajna. Tyle pamiętam.

I dziś dostaje maila ze stopką :

"życie tu i teraz, najlepiej jak sie tylko da, bez wieszania
poprzeczki zbyt wysoko, jest życiem szczęśliwego człowieka"
Kinga Choszcz (1973-2006)

Jak widzę datę śmierci 2006 to od razu biegnę, żeby się zupdejtować.
zwłaszcza, jeśli trzecia cyfra daty urodzin jest 7 lub 8...

Przeczytałam doniesienia z pola walki o jej życie, trochę więcej o niej, list jej chłopaka.
Obejrzałam zdjęcia z podróży dookoła świata. Taki anty National Geographic. Kompletnie osobiście, o wiele fajniej jak gejzer opisuje sie przez czynność kąpieli w nim.

Z drugiej strony człowiek czyta: "wylądowaliśmy w Nowym Jorku z 600 dolarami i chcieliśmy zwiedzić świat". Rany. Ja bym poszła na Chinatown :) Pełen respect. Choć wiadomo jak dawkuje sie adrenalina...

Z drugiej strony fascynujące - popatrzeć jak rozwijała sie Kingi kobiecość. Taka mała myszka w okularach zmieniła sie w pewną siebie dredziarę.

No i najfajniejsze: mama Kingi, która zamiast okryć sie kirem jedzie w głąb Afryki znaleźć dziewczynkę, którą Kinga wykupiła z niewolniczej pracy. Mała mieszka chyba teraz z nią w Polsce, jest druga córką. Lubie takie kobiety, które sie nie poddają nawet w obliczu śmierci.
Jeśli kiedykolwiek mi sie coś stanie mam nadzieję, że ludzie przekują to w coś ciekawego, nową przygodę zamiast po prostu sie smucić.
Jak umrę, zróbcie mi zadymę :)

Strasznie duzo pracy.

Od czasu do czasu patrzę w kierunku stanów, w których najlepiej mi sie wypoczywa i myśli.
Powinna istnieć możliwość natychmiastowego przełączania sie - jak komórka - na inny tryb.
Wtedy ja wciskam guzik tryb : HOTEL. To mój ulubiony. Zamknąć się trochę u siebie a jednak u kogoś innego. Zawiesić czas i przestrzeń. Dać sobie pomyśleć w wannie, łóżku, fotelu. Nic nie przypomina, że masz życie.

Ale ten hotel wygląda na trochę inny:




Ma genialna stronę: jest panorama, kamerka, supergadżety (szczególnie ten plastikowy... hm...przewijaczek panoramy?). 1600 zł i możecie sie przespać. Ale tylko jedna noc. Bo to projekt artystyczny. Czy o, że w Paryżu oznacza egalite? Czy jakieś to inne narzędzie marketingowe, krórego nadal nie kojarzę ? :)

niedziela, 3 lutego 2008

A tak naprawdę Ikea ....

to brak dziurek na śrubki, źle nawiercone gwinty i jeżdżenie w te i spowrotem aby oddac niepasujące części. Dzwonie do pana tłumacząc mu , ze elementy źle nawiercone -pytam go: co mam przywieźć - całe łóżko czy tylko "patyki"? Na co pan słodkim głosem mówi "A co by Pani wolała nam przywieźć? ..." Sex telefon normalnie, zboczeni Szwedzi.

A tu Spike Jonze oczywiście sie wykazał:



Zresztą reklamy w ogóle mają boskie....





Zakazana:



Ta byłą zakazana:



A ta o dziwo nie :



A TO NAJWIEKSZY HARDCORE, NIEMIECKI SURREALIZM, zastanawiam sie jakim oni mówią językiem ...




Ja wracam do pisania tej książki o mrówkojadach...

Nie pisałam, bo kupiłam sobie sofę w Ikea i .... no właśnie: